Lubię przypatrywać się ludziom, przysłuchiwać się temu, co mówią i przyglądać temu, co robią, patrząc niejako z boku. Niekiedy ludzie są przekonani, że prześladuje ich jakiś pech, stale potykając się o ten sam próg, wciąż waląc głową o ten sam mur. Jakby było im pisane mieć pecha w życiu, nie osiągnąć szczęścia, nie znaleźć spełnienia w miłości, dobrej pracy, etc.

Nieraz zniechęceni i rozgoryczeni wycofują się do swojej skorupy odgradzając od świata zewnętrznego w przekonaniu, że nie przyniesie on nic więcej niż cierpienia. Wielu skupia się na bólu, rozgoryczeniu i pretensji do świata i ludzi pogrążając się jeszcze bardziej w swoim smutku. Dopiero kiedy mija trochę czasu i są gotowi zostawić ból i cierpienie, ochłonąć, zdjąć opaski z oczu, potrafią spojrzeć nieco z dystansem, włączyć myślenie i zastanowić się – dlaczego?

Gdy już emocje opadają, nieraz pojawia się zdziwienie – Czemu znowu to samo mnie spotyka? Dlaczego zawsze muszę trafiać na nieuczciwe osoby? Dlaczego zawsze wybieram kobiety, które mnie potem zdradzają? Czy ja ciągle muszę natrafiać na niedostępnych facetów? Dlaczego stale doświadczam odrzucenia? Czy ja nie zasługuję na lepszy los? Czy nie ma dla mnie na świecie kogoś, kto byłby mi “przeznaczony”? Dlaczego wszechświat stawia mnie nieustannie w tej trudnej sytuacji?

Tymczasem to nie jest tak, że wszechświat się na nas uwziął i że nie zasługujmy na lepszy los. Wydawałoby się, że nie ma juz dla nas ratunku, żadnego wyjscia, wszystko już sprawdziliśmy, zrobiliśmy co w naszej mocy. Czyżby? Czy aby na pewno?

Czy na pewno zrobiłaś/eś już wszystko by wyjść z tego, czy może stale wybierasz rozwiązanie, które zawsze wydawało Ci się najlepsze? A co jeśli to najlepsze rozwiązanie było błędnym założeniem samym w sobie?

Co jeśli ciągle napieramy na mur, nie zauważając, że tuż obok jest wąska szczelina, przejście w ścianie, jednak z jakichś względów każdorazowo je przeoczamy, nie bierzemy pod uwagę, wypieramy, bądź negujemy jako niemożliwe do przejścia lub też oceniamy to przejście jako zbyt trudne i mało satysfakcjonujące? Albo też myślimy: po co mam wchodzić w mało wygodną, wąską szczelinę i brudzić sobie moje czyste, nowe ubranie, narażać się na straty itd. ?

Jeśli stoimy od lat przed tym samym murem i rozbijamy się o jego ścianę to znaczy, że pora skorygować nawyki. Najtrudniej jest chyba spojrzeć na siebie w taki sposób, w jaki nikt nie chce i nie lubi na siebie patrzeć, chyba że życie go do tego zmusi – najtrudniej jest ujrzeć siebie w roli nie ofiary ale czyjegoś kata. I każdy z nas mógłby odnaleźć u siebie taką sytuację w życiu, w której był lub jest dla kogoś katem przez swoją wygodę i dla własnych korzyści. Ale gdy pozwolimy sobie spojrzeć z dystansem na swoje czyny jako na mało chwalebne, to zobaczymy pewne powiązania pomiędzy zdarzeniami i ludźmi pojawiającymi się w naszym życiu, ich zachowaniem względem nas i ceną jaką płacimy za naszą beztroskę, by w życiu lepiej nam się działo. Okazuje się jednak, że słabo wychodzi nam długofalowe planowanie, bo gdyby być dalekowzrocznym i bardziej przewidującym – to bez wątpienia widać, że trzeba będzie prędzej czy poźniej zebrać plon naszych decyzji, działań i wygodnego przymykania oczu na prawdę. A gdy nadchodzi to trochę później, to zawsze jest dla nas i tak zbyt wcześnie, zbyt szybko i zwykle jesteśmy zdziwieni, że to już teraz trzeba płacić rachunek.

Wtedy zazwyczaj nasza droga nie prowadzi przez szeroką bramę, ale inną trudniejszą ścieżkę, gdzie trzeba się napocić, iść naokoło lub pod górę. Ścieżką, na której trzeba coś nadrobić, pokonać w sobie, aby zobaczyć nowe rozwiązanie i lepszą drogę, którą ostatecznie uznamy za nagrodę i ten lepszy los. Pierwszy etap to zrozumienie i przyznanie się, nie przed innymi, lecz przed samym sobą – że postępuję źle i wiem o tym. A drugi etap to chęć zmiany tego. Potrzeba tutaj wielkiej siły ducha, by wytrwać w takim postanowieniu i nie wracać już do starej ścieżki, co bywa najtrudniejsze.

Niekiedy wystarczy jeden przebłysk świadomości by przyszło do nas zrozumienie, aby definitywnie zatrzasnąć takie drzwi i przyrzec sobie, że już nigdy więcej nie będę tego robić! Czasem to wystarczy, a czasem życie nas poźniej testuje, jak na egzaminie dojrzałości – sprawdza, czy jesteśmy gotowi na kolejny etap, weryfikując czy stare wzorce jeszcze w nas tkwią czy może pozbyliśmy się ich już na dobre.

Przeczytaj także: Programy podświadomości, które sabotują Twoje plany i blokują pójście naprzód

Udostępnij na:

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *